×

"Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość" (Franciszek, Evangelii Gaudium)

"Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość" (Franciszek, Evangelii Gaudium)

5 maja 2020 roku Biskupi ekwadorscy wydali oświadczenie, w którym informują, że na terenie całego Ekwadoru z powodu koronawirusa nie można udzielać sakramentów do końca czerwca. Wedle rozporządzenia od końca maja będzie można myśleć o tym, aby wpuszczać do kościołów po 1 osobie na 20 minut. Oczywiście potem trzeba dyzynfekować kościół. Msze można będzie sprawować dopiero w lipcu. 





Decyzja ta wydaje się dość niezrozumiała, ponieważ sklepy, banki, urzędy w Ekwadorze wznawiają swoje działanie już w przyszłym tygodniu. Za nieprzestrzeganie prawa księdzu grozi do 3 lat więzienia a każdy uczestnik jakiegokolwiek zgromadzenia modlitewnego bądź Mszy ma zostać ukarany 100 $ mandatem. 

W Valladolid kościół jest otwarty przez cały okres koronawirusa. Nie ma Mszy Świętej z ludźmi, ale każdy ma prawo przyjść na modlitwę. Normalnie odbywa się Spowiedź, chrzczę również dzieci poza Mszą. W ostatnim czasie umarło w parafii kilka osób, odprawiłem Msze pogrzebowe. Odwiedzam chorych. 

W całej prowincji Zamora jest ponoć 78 przypadków zachorowań w ciągu ostatnich 3 miesięcy. 2 staruszków zmarło. Procentowo to wygląda tak, że 0,05% ludzi zachorowało. W moim powiecie Palanda i w parafii Valladolid nie odnotowano żadnych przypadków. Mimo to od marca władze zmuszają nas do siedzenia w domu, od 14:00 nie wolno wychodzić na ulicę. W całym Ekwadorze ponoć zachorowało 30298 osób, czyli 0,17%. Okazuje się, że przed tygodniami, kiedy media pokazywały ludzi umierających na ulicy w Guayaquil, niekoniecznie były to osoby chore na koronawirusa. Na czas tej choroby bowiem zawieszono działanie szpitali i ludzie umierali i umierają na inne choroby, które mieli, nawet na ulicy. Strach sprawiał, że krewni często wyrzucali swoich zmarłych z domów, bojąc się wirusa. Czy zatem faktycznie mamy pandemię? Czy to tak się tylko nazywa? 

W zeszłym roku w październiku Rząd ekwadorski ogłosił pakiet reform finansowych, w tym zniesienie dodatków do paliwa. Ekwadorczycy zbuntowali się, a w wyniku strajków i zamieszek, Rząd wycofał się z reform. Dzisiaj Rząd przeprowadza na nowo reformy finansowe, jeszcze bardziej zaawansowane niż w październiku zeszłego roku. A co na to ludzie? Wszyscy niemalże jednogłośnie przyklaskują Rządowi, bo ten poprzez reformy chce nas uratować przed wirusem. Warto chociażby wspomnieć, że wprowadzono podatek 5% od wartości samochodu, chcą wprowadzić podatek 2% od wartości nieruchomości. Każdy obywatel, który ma pensję powyżej 500$, będzie musiał zapłacić od tej pensji podatek kilkuprocentowy. Im wyższa pensja, tym wyższy podatek. Na nowo wrócił temat podwyżek paliwa. Zostają zwalniani pracownicy w firmach, zakładach. Rząd uciął miliard dolarów na edukację, w związku z czym uniwersytety zagroziły, że nie będą przyjmować nowych studentów, a wielu profesorów straci pracę. Jednocześnie kwitnie korupcja. W wielu szpitalach odbywają się kontrole, po tym jak wyszło na jaw, że czarne worki na zmarłe osoby zamiast po 10$, były w cenie 150$. Ministerstwo Zdrowia dawałoby zatem danemu szpitalowi 140$ więcej za taki worek. Są pierwsze zatrzymania, a sprawa dotyczy szpitali w całym kraju. 

Czy wirus faktycznie jest tak śmiertelny, jak mówią? Kto na tym korzysta a kto traci? Nie wiem. Mogę tylko obserwować rozwój wypadków. Na pewno Biskupi ekwadorscy pokazali swoją słabość i całkowite uzależnienie od Rządu. Nie ma żadnej walki z ich strony w rozmowach z Rządem o możliwość sprawowania sakramentów. 


Z innych ważnych wieści warto wspomnieć, że w ostatnim czasie zwróciłem się z prośbą o wyjazd na misje do Papui Nowej Gwinei. W dniu dzisiejszym otrzymałem pismo z Przemyśla od mojego ks. Arcybiskupa z pozwoleniem na zmianę kraju misyjnego. W ostatnim roku uczestniczyłem również w kursie języka angielskiego, który to kurs ukończyłem na poziomie C1. Jest to język urzędowy Papui Nowej Gwinei. Na miejscu w Papui będę uczył się języka tok pisin. Za parę miesięcy po zamknięciu pewnych spraw duszpasterskich i misyjnych opuszczę Ekwador. Myślę, że będę przyjechać do Polski na jakiś czas, aż do czasu wyrobienia wizy do Papui Nowej Gwinei. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, za rok o tej porze będę już mógł być misjonarzem w tamtej części świata w diecezji Goroka.








W związku ze zmianą kraju misyjnego, zamykam bloga o misjach w Ekwadorze. Zapraszam do przeglądania archiwum oraz do modlitwy za misje. Dziękuję wszystkim, którzy przez te lata zaglądali tutaj, wspierali misje duchowo i materialnie. 
Wszelkie pytania, chęć pomocy misjom, wiadomości w dalszym ciągu będzie można kierować na adres poczty internetowej: lukaszholub@gmail.com

Można również śledzić na bieżąco profil na Facebook: 





Zapraszam do odsłuchania kilku słów w Radio Fara.





Wraz z grupą Caritas oraz burmistrzem gminy Valladolid odwiedziliśmy wszystkie wioski parafii, aby dotrzeć do najuboższych mieszkańców, którzy w czasie kryzysu wywołanego koronawirusem znaleźli się w jeszcze gorszej sytuacji finansowej. Każda z tych rodzin otrzymała paczkę z żywnością. 
















Najtrudniejsza sytuacja związana z wirusem jest w Guayaquil. Jest wielu zmarłych i władze nie nadążają z odbieraniem ciał. Wiele ciał leży na ulicach i czeka na zabranie ich do zakładów pogrzebowych bądź bezpośrednio na cmentarz. Niektórzy zdesperowani palą ciała swoich bliskich na ulicach.





Jak to jest w wielu regionach świata, również i w Ekwadorze wszyscy ludzie są przejęci obecnie koronawirusem. Od 16 marca obowiązuje stan wyjątkowy oraz godzina policyjna. Do 25 marca godzina policyjna obowiązywała od 21:00 do 5:00, obecnie od 14:00 do 5:00. Jeśli ktoś złamie to prawo pierwszy raz - dostanie mandat 100$, drugi raz 400$, trzeci raz z kolei więzienie. 

Rząd ekwadorski zagroził  również więzieniem do 3 lat, jeśli ktoś będzie organizował wydarzenia masowe (w tym gromadził ludzi w kościołach). Tak więc wszystkie lokale są pozamykane, wszystkie wydarzenia kulturowe, społeczne odwołane. Cała gospodarka stoi, dzieci ponoć uczą się w domach. Kto może, pracuje przez internet. Nie można opuszczać swojego miejsca zamieszkania, zaleca się nie wychodzić z domu. Nie kursują autobusy, nie latają samoloty, zostały zamknięte granice, nie pracują urzędy, nie funkcjonuje sejm ekwadorski. Pracują tylko ci, którzy realnie muszą, czyli przede wszystkim służba zdrowia.

W salach katechetycznych mojej parafii stacjonuje od 16 marca wojsko. Ponieważ żołnierze nie mieli gdzie nocować, przyszli do mnie prosić o miejsce, gdzie mogliby odpocząć oraz skorzystać z wody. Oficjalnie stan wyjątkowy i godzina policyjna mają potrwać do 5 kwietnia, ale już się mówi o przedłużeniu na kolejne tygodnie.


Oprócz wyżej wspomnianych ograniczeń, wczoraj w Ekwadorze wprowadzono kolejne restrykcje w ruchu. Wszystko zależy od ostatniej cyfry w tablicy rejestracyjnej samochodu. Na przykład, jeśli moja tablica rejestracyjna ma ostatni numer 1, mogę się poruszać tylko we wtorek, czwartek i sobotę


Kolejne prawo, które zostało wprowadzone niedawno zależy od ostatniej cyfry numeru w dowodzie osobistym. Mój dowód osobisty ekwadorski kończy się liczbą 0. Oznacza to, że mogę pójść do sklepu kupić produkty tylko we wtorek, czwartek i sobotę.


W rzeczywistości, biorąc pod uwagę wyżej wspomniane prawa, mógłbym się przemieszczać autem tylko po to, aby kupić jakieś produkty i to 3 razy w tygodniu. Tak naprawdę nic mi to nie daje, ponieważ w Valladolid sklepy świecą pustkami, a do miasta Loja nie mogę pojechać, ponieważ drogi są obstawione przez wojsko. Jeślibym jednak już pojechał, to nie mógłbym wrócić. Oprócz tego nasz starosta powiatu Palanda kazał zasypać drogę, aby nikt nie wjeżdżał i nikt nie wyjeżdżał. Odwalają drogę tylko 2 razy w tygodniu, aby mogły przejechać auta z produktami pierwszej potrzeby. Być może w stolicy powiatu można coś kupić więcej, ale prawdopodobnie sprawdzę to dopiero po niedzieli.


Z prowincji Zamora można wyjechać w razie jakiejś kryzysowej sytuacji, np. nagła potrzeba odwiedzenia szpitala. Nie można jednak już wrócić. Valladolid to ostatnia parafia prowincji Zamora w drodze do prowincji Loja, stąd na wyjeździe jest punkt kontrolny, jak to widać na zdjęciach poniżej.





W okolicy pojawiają się jednak osoby, które przez lasy i góry próbują przekroczyć punkt kontrolny pod osłoną nocy. Wczoraj  na przykład można było widać w górach kilka świecących punktów, które poruszały się w stronę Palanda. Tak próbowano ominąć kontrolę i przemieścić się do pracy bądź swojej rodziny. Oczywiście wojsko i policja ruszyli w pościg za tymi osobami.

Jeśli chodzi o sytuację zarażonych i chorych to według Rządu ekwadorskiego na wczorajszy dzień było 1823 przypadków. 48 osób zmarło (chociaż tak naprawdę nie wiadomo, czy wirus był bezpośrednią przyczyną). 1122 przypadków to osoby w przedziale wiekowym 20 - 49 lat. 437 osób w przedziale wiekowym 50 - 64 lat, 188 w przedziale powyżej 65 lat. Najwięcej przypadków jest w prowincji Guayas w mieście Guayaquil na wybrzeżu 1345, w klimacie wilgotnym i gorącym z temperaturami ok. 30 stopni. Najmniej przypadków z kolei to Amazonia, również w klimacie wilgotnym i gorącym. Można wnioskować zatem, że ocieplenie klimatu w Polsce nie zabije wirusa. Ciekawe jest również to, że w przeciwieństwie do Europy, chorują osoby raczej młodsze, niż po 65 roku życia oraz osoby, które nie mają chorób współistniejących. 

Czy to jednak prawda, że tyle osób zachorowało? Nie wiadomo, ponieważ badanie w Ekwadorze kosztuje od 250$ - 300$, a więc większości nie stać. Szpitale też nie są skore do robienia badań za darmo, bo potem Rząd musiałby za nie zapłacić, a to też nie jest takie pewne.





W Loja (najbliższe miasto ode mnie) ponoć przez 2 tygodnie pojawiło się tylko 7 przypadków. Rodziny z Loja dzwonią jednak do swoich krewnych w Valladolid i mówią, że w Loja jest sytuacja krytyczna, że wiele osób zmarło, nie ma miejsc w szpitalach itp. Ale czy tak jest? 
Nie wiadomo, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Zresztą w rzeczywistości Ekwadoru nie mówienie prawdy jest dość powszechne, nie tylko w czasie koronawirusa. To dziedzictwo komunistycznej i lewicowej przeszłości, która często trwa do dzisiaj. 



Jak wygląda sytuacja sytuacja Kościoła katolickiego i pracy misyjnej? Konferencja Episkopatu Ekwadoru wydała zarządzenie 14 marca 2020 (a więc 2 dni szybciej niż Rząd).



Według zarządzenia od 14 marca zostały zawieszone wszelkie spotkania, rekolekcje, dni skupienia oraz katecheza. Została zawieszone celebracje Mszy Świętej (już 3 niedzielę nie odprawia się Eucharystii w całym Ekwadorze). Księża mogą odprawiać Msze sami przy zamkniętych drzwiach kościołów. Niektórzy księża zostawili otwarte drzwi do świątyń, zapraszali ludzi, aby Ci prywatnie w ciągu dnia przyszli na moment modlitwy. Kapłani Ci zostali upomnieni przez biskupa oraz wezwani do zamknięcia swoich kościołów (przynajmniej tak wygląda sytuacja w naszej prowincji, gdzie biskup nas upomniał, wezwał do zamknięcia kościołów). Nie będzie również celebracji Wielkiego Tygodnia. 

Kiedy będzie na nowo zaprosić ludzi do kościołów? Nie wiadomo. Trzeba czekać na decyzje biskupów. Ci jednak nie zrobią nic wbrew decyzjom Rządu. Ostatecznie wszystko zależy od prezydenta Lenina Moreno (Lenin, Stalin, a nawet Hitler to znamienne imiona w Ekwadorze), który może odwołać stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Póki co katolicy jedynie mogą oglądać Msze w telewizji bądź przez internet.

W Valladolid kościół zostaje otwarty, aby każdy kto chce, mógł wstąpić chociaż na moment. Również można się wyspowiadać, jeśli ktoś ma taką potrzebę. Mszy Świętej nie mogę odprawiać z parafianami, nie mogę odwiedzać wiosek, nie mogę organizować spotkań modlitewnych, nie ma katechezy. 

Czy kroki podjęte przez Rząd ekwadorski i Kościół katolicki w Ekwadorze są dobre i przyniosą efekty? Okaże się za kilka tygodni. 
Prezydent Ekwadoru podjął decyzję, aby od dzisiaj wprowadzić w Ekwadorze stan wyjątkowy oraz godzinę policyjną. Na szczęście ogłosił ten stan rzeczy w niedzielę, stąd jeszcze w poniedziałek mogłem pojechać do najbliższego miasta Loja (2h od Valladolid), aby zrobić zapasy. Tam jednak okazało się, że wszystko zostało wykupione. Półki świeciły pustką. Można było kupić tylko kilka drobnych rzeczy.

Nie zostało nic, jak kupić worek ryżu w Valladolid. 

Prezydent zapowiedział, że kraj zostaje objęty stanem zagrożenia epidemiologicznego na 60 dni. Nie wiadomo zatem, kiedy zostanie odwołany stan wyjątkowy i godzina policyjna. 
Nie wolno wychodzić z domów, nie ma połączeń autobusowych, nie można przemieszczać się samochodem. Rząd w porozumieniu z Episkopatem Ekwadoru zdecydowali, że zostały odwołane Msze, nie będzie obchodów Wielkiego Tygodnia, pewnie też nie będzie odpustu ku czci Matki Bożej w Valladolid. Jako misjonarz nie mogę odwiedzać wiosek dojazdowych. Ludzi zachęca się do oglądania Mszy w telewizji lub słuchania przez radio. 

Wczoraj miałem pogrzeb młodego chłopaka, który został zasztyletowany w czwartek. Władze nie wyraziły zgody na Mszę, mimo wszystko pojechałem do tej wioski i na cmentarzu byli obecni tylko rodzice oraz rodzeństwo zmarłego.



Konferencja Episkopatu Ekwadoru wydała dzisiaj dokument, w którym ogłasza zawieszenie wszelkich publicznych wydarzeń religijnych, włącznie z wydarzeniami Wielkiego Tygodnia. Zostają również zawieszone niedzielne Eucharystie.



Decyzja ta raczej nie była oczekiwana, ponieważ jak do tej pory życie toczy się w Ekwadorze w miarę normalnie. Do dnia dzisiejszego na wirus zmarły 2 osoby starsze, które wróciły z Hiszpanii. 

Rząd próbuje zapobiegać nowym przypadkom zachorować, dlatego zdecydowano się od poniedziałku zamknąć granice kraju. Jeśli ktoś umrze na koronawirus, ciało zostanie skremowane. 

W czwartek podczas bójki w jednej z moich wiosek został zamordowany 20 - letni chłopak. Rodzina prosiła o Mszę pogrzebową w poniedziałek. Aby zatem móc pojechać do tej wioski, rodzina musi się wystarać o pozwolenia władz. Jeśli takich nie otrzyma, pogrzeb odbędzie się tylko w obecności rodziców i trumny z ciałem.

Czekamy zatem na rozwój sytuacji.
W dniach 6-8 III w Valladolid odbywają się rekolekcje Drogi neokatechumenalnej. Po rekolekcjach zostanie utworzona wspólnota, która będzie spotykać się w środy na Liturgii Słowa a w soboty na Eucharystii. Oprócz tego raz w miesiącu będą organizowane dni skupienia.

W rekolekcjach uczestniczy 80 osób z Valladolid. Jako, że plebania to budynek poklasztorny, wszyscy nocują w budynku konwentu.