×

"Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość" (Franciszek, Evangelii Gaudium)

"Radość Ewangelii napełnia serce oraz całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość" (Franciszek, Evangelii Gaudium)

Po dłuższej przerwie zostały wznowione prace przy zmianie dachu plebanii w Valladolid. Mamy już pokryte blachą 2 części z trzech. Dzisiaj zaczęto ściągać starą dachówkę z trzeciej części. Inżynier obiecuje, że w ciągu dwóch tygodniu skończą wykonywać strukturę żelazną oraz kłaść blachę już na całości dachu.










Od jakiegoś czasu w Wenezueli trwa kryzys polityczny, który sprawił, że wielu Wenezuelczyków musiało uciekać z kraju. Chciałbym tu się podzielić pewnymi spostrzeżeniami z ziemi ekwadorskiej. Wiedzę opieram na tym, że mieszkam tu prawie 3 lata, słucham komentarzy ludzi, oglądam wiadomości. 





W Wenezueli obecnie miesięczna pensja podstawowa wynosi 2$. W Ekwadorze dla porównania jest to prawie 400$. W związku z tym wielu Wenezuelczyków przybyło również do Ekwadoru szukając lepszego życia. Nie ma w tym nic złego, każdy ma bowiem prawo do normalnego życia w bezpiecznym kraju. Z mojego punktu widzenia Ekwador popełnił jednak błędy przyjmując niektórych mieszkańców Wenezueli.

Kiedy jako misjonarz przybywałem do Ekwadoru, musiałem przedstawić przetłumaczony na język hiszpański oraz podbity przez MSZ w Polsce dokument o niekaralności. W przypadku Wenezuelczyków nie proszono takiegoż dokumentu. Jest to ważna uwaga, ponieważ prezydent Wenezueli w dobie kryzysu z powodu braku pieniędzy na wyżywienie kazał otworzyć więzienia, z którym wyszli najwięksi możliwi przestępcy. Oczywiście wielu z nich wyjechało z Wenezueli jako emigranci. Będąc już w Ekwadorze, wcale się nie nawrócili... Przez to zrobili i nadal robią złą opinię Wenezuelczykom dobrym, którzy nie mają z przestępczością nic wspólnego. 

Ekwador niedawno zaczął wymagać takiego dokumentu przy przekroczeniu granicy, kiedy wenezuelscy przestępcy zaczęli zabijać w Ekwadorze.

Przed rokiem można było zobaczyć nagranie z Ambato w Ekwadorze, gdzie Wenezuelczyk za parę dolarów zadźgał nożem taksówkarza. Niedawno w Ibarra na północy Ekwadoru Wenezuelczyk zadźgał nożem na ulicy kobietę w ciąży. 

Znajomy z Quito opowiadał mi, jak wynajął dom innemu Ekwadorczykowi. Ów Ekwadorczyk okazał się na tyle interesowny, że bez wiedzy właściciela wynajął ten dom aż 15 rodzinom z Wenezueli. Kiedy mój znajomy (właściciel tego domu) o tym  się dowiedział, pojechał do tego domu i kazał wszystkim odejść. Wenezuelczycy w swojej inteligencji powiedzieli mu, że są imigrantami i mają prawo tu mieszkać i o im nic nie zrobi bo prawo o uchodźcach ich chroni. Można powiedzieć, że sytuacja bez wyjścia... stracony dom. 

Okazało się jednak, że mój znajomy ma kolegę w policji antynarkotykowej w Quito. Pojechał do niego i prosił o pomoc. Wpadli na pomysł, który umożliwił odzyskanie domu. Co zrobili? Podrzucili do tego domu narkotyki i zrobili nalot policji antynarkotykowej. Oczywiście wszyscy musieli opuścić dom. Wydaje się, że nie było innego wyjścia na odzyskanie własności.

Takich przykładów można by mnożyć. Niestety potem rzutuje to na wszystkich, nawet tych niewinnych. Po tym jak zginęła kobieta w Ibarra, Ekwadorczycy wyszli na ulicę i zaczęli wypędzać Wenezuelczyków, paląc ich mieszkania i rzeczy. Nie patrzono, czy ktoś jest winny czy niewinny.






Kolejny problem, jaki istnieje w Ekwadorze to legalna prostytucja. Tylko w Loja niedaleko mojej parafii jest kilkadziesiąt takich lokali. W dobie kryzysu w Wenezueli przebywa tam masa kobiet właśnie z tego kraju.


Agencje towarzyskie to miejsca dobrze oświetlone, z dobrym dojazdem, przy drogach głównych. Przed wieloma lokalami wiszą plakaty z cennikami. W Loja można zauważyć na przykład plakaty z ceną 5 $ + piwo gratis. Załóżmy zatem, że z tych 5 $ tylko 2$ lub nawet 1$ trafia do prostytutki z Wenezueli. Dla Ekwadorczyka to nic... a dla Wenezuelki to pół miesiąca pracy, jeśli w Wenezueli za cały miesiąc zarobiłaby 2 dolary, pracując na roli. Niskie ceny zachęcają Ekwadorczyków do częstych wizyt w agencjach, a kobiety z Wenezueli do oddawania się za niemal za darmo. Oczywiście wiadomo jakie konsekwencje ma to dla rodzin i zdrowia. W wielu rodzinach w Ekwadorze niestety nie istnieje wierność ani przedmałżeńska ani małżeńska. Zdarza się również, że  rodzice wysyłają do agencji swoje nieletnie córki, byle tylko były jakieś pieniądze.


Kolejny problem jaki pojawia się w związku z kryzysem w Wenezueli to praca w Ekwadorze. Ekwadorczyk - robotnik pracuje dziennie za ok. 15$. Całodniowe cięcie trawy maczetą to ma przykład zarobek ok 10$ za dzień + wyżywienie. Oczywiście mowa tylko o pracownikach na wsi, a nie w instytucjach.


Tą samą pracę Wenezuelczyk wykonuje nawet za 2-3$ za dzień. W związku z tym pracodawcy wolą zatrudnić tego, który mniej weźmie. Tym łatwiej o to, ponieważ prawo pracy w Ekwadorze jest mocno kulejące. Chociażby warto wspomnieć, że nie ma tu pracy na okres nieokreślony. Nie mówiąc już o ubezpieczeniach, emeryturze itp. Wyzysk i niewolnictwo w XXI wieku, nazywając ten problem inaczej.


Wielu Wenezuelczyków nie mając co zrobić ze sobą w Ekwadorze, próbuje zarobić coś, stojąc na skrzyżowaniach dróg i myjąc szyby aut. 


Na pewno lepsze to niż złodziejstwo i inne przestępstwa. Z moich doświadczeń niestety są to osoby, które na siłę leją wodę na szyby i bez pytania zaczynają myć szyby. Potem żądają zapłaty, a jak im by się nie dało, są w stanie wybić szybę w aucie i uciec. Jeszcze, żeby te szyby były dobrze przez nich umyte, a nie są.


Inni Wenezuelczycy z kolei chodzą po ulicach i drogach i żebrzą. W Loja mają napisane na tekturach, że zbierają pieniądze. Często na ulicach siedzą całe rodziny z dziećmi. Tak zaczynają istnieć dziećmi bez edukacji, wychowane tylko na żebraniu. Aż trudno pytać o przyszłości takich dzieci.





Wenezuela jest oddalona od Ekwadoru prawie 2000 km. Mimo tego można zauważyć, że kryzys Wenezueli dotyka wiele państw. Ten wpis nie ma na celu podważania prawa do emigracji. Warto zauważyć jednak, aby robić to mądrze. W innym razie nie pomaga się, tylko szkodzi, w tym przypadku Wenezuelczykom. To na nich i na ich biedzie inni zarabiają... tak jak ktoś zarobi na upadku Wenezueli - największym kraju w Ameryce Południowej bogatym w złoża ropy naftowej.
W sobotnie przedpołudnie, jak co miesiąc, odbyło się w Valladolid spotkanie wszystkich katechistów z Valladolid i wiosek należących do parafii. Oprócz spraw bieżących, omawialiśmy już zbliżający się Wielki Tydzień, Odpust majowy, Komunie na wioskach oraz celebrację Bierzmowania. 

Spotkanie z katechistami to również czas formacji. Dzisiaj rozmawialiśmy o Biblii, a także oglądaliśmy film z ks. Amatulim, który wyjaśniał w nim mechanizmy działania sekt oraz jak się przed nimi bronić.









14 marca 2019 roku otrzymałem kartkę świąteczną od Szkolnego Koła Misyjnego z Woli Zarczyckiej. Jesteśmy już w czasie Wielkiego Postu, ale tak w Ekwadorze działa poczta. Czasem dojdzie, a czasem nie. Czasem dojdzie po kilku miesiącach, a czasem po krótkim czasie.

Dziękuję księżom i dzieciom z Woli Zarczyckiej za pamięć.




W Ekwadorze, a przynajmniej w Wikariacie Zamora Chinchipe, Środa Popielcowa wydaje się najważniejszym dniem liturgicznym w roku. W tym dniu miałem Msze dla 5 wiosek, a wieczorem Mszę w centrum parafii w Valladolid. Można było zauważyć obecność wielu osób, które nigdy nie chodzą do kościoła. Kaplice wręcz były pełne osób, a w Valladolid ludzie stali nawet na zewnątrz świątyni. W tym dniu jednak musieli przyjść po.... popiół. Z okazji innych Świąt kościelnych nie ma aż takich tłumów jak własnie w ten dzień. 

Nie wiem do końca z czego to wynika, ale popiół wydaje się być ważniejszy niż Komunia. Zadaniem misjonarza jest zatem oczyszczać błędne teorie i błędne wierzenia. To nie popiół przecież zbawia.

Poniżej kilka zdjęć z Valladolid:
















Od kilku dni w Ekwadorze przebywa moja mama i jej koleżanka. Wpadliśmy na pomysł, aby zorganizować niedzielę poświęconą rodzinie i jedności parafii. W związku z tym jako parafia przygotowaliśmy różne dania ekwadorskie oraz polskie, aby rodziny mogły się zjednoczyć w ten niedzielny dzień przy parafii.

Niedziela była również dniem, w którym zorganizowaliśmy bazar i bingo. Od rana ludzie znosili kury, świnki morskie, zielone banany oraz inne produkty, które w ramach bazaru zostały sprzedane na cele remontowo - budowlane w parafii.


Została przygotowana szarlotka oraz polskie pierogi. Nie brakło również pączków:







Z plebanijnego ogrodu na bazar zostały ścięte zielone banany, czyli tzw. gineo:



W sumie mieliśmy prawie 20 kur, które zostały zlicytowane na bazarze parafialnym:





W drzwiach plebanii ekipa prowadząca niedzielne spotkanie:











Na licytację Parafia otrzymała nawet krowę:




Z pobliskiej wioski Tapala na pierogi przybył Eugenio i Katarina z dziećmi. Jest to rodzina z Rosji, która ponad 20 lat żyła w USA. Obecnie przeprowadzili się do mojej parafii. Czasem ich odwiedzam, aby polepszyć znajomości j. angielskiego. 











Oprócz posiłków polskich, serwowane były również posiłki ekwadorskie:



W czasie posiłku odbyło się bingo, podczas którego można było wygrać talerz cuy - świnkę morską: